Wszystkich gości :   19233

Flag Counter
Flag Counter
 





Temat : Obóz pracy przymusowej na Radloku

Kategoria :  III Rzesza       Data : 2017-03-25 17:15:32

Czas drugiej wony światowej. Na terenie Górnego Śląska zajętego przez Wehrmacht, już w m-cu październiku 1939 roku wprowadzono nowe zmiany administracyjne. Dokładnie od 26 października 1939 roku utworzono z polskiej części powiatu tarnogórskiego Kreis Tarnowitz, do którego tak jak w okresie międzywojnia należało nasze miasto, wtenczas Georgenberg.

Rejencja Katowicka. W tym samym roku utworzono rejencję katowicką, która prawie w całości powstała na obszarze zaanektowanych polskich powiatów. 13 listopada tego samego roku minister spraw wewnętrznych Rzeszy zadecydował o tym, iż należące do tej pory do rejencji opolskiej trzy powiaty miejskie: Bytom, Zabrze i Gliwice oraz powiaty ziemskie bytomsko-tarnogórski i toszecko-gliwicki zostaną włączone do rejencji katowickiej.

Prowincja Górnego Śląska. W styczniu 1941 roku powstała prowincja górnośląska: Provintz Oberschlesien. Składała się ona z rejencji: opolskiej i katowickiej. Od 1 czerwca 1941 roku przyłączono do powiatu tarnogórskiego to, co pozostało w Niemczech po 1922 roku z dawnych powiatów ziemskich tarnogórskiego i bytomskiego. W takim zatem kształcie terytorialnym utworzno powiat bytomsko-tarnogórski: Landkreis Beuthen – Tarnowitz. Siedzibą powiatu były Tarnowskie Góry. Powiat bytomsko – tarnogórski wchodził w skład rejencji katowickiej.

las

Las tylliński zasłaniał obóz pracy przymusowej na Radloku.

Obóz pracy przymusowej. W czasie trwania drugiej wojny światowej zorganizowano w powiecie bytomsko-tarnogórskim sporo obozów dla robotników przymusowych. W sierpniu 1944 roku było ich 25; znajdowało się w nich 6778 osób (5841 mężczyzn i 937 kobiet). Ponad połowę stanowili Polacy. Pozostali to: Rosjanie, Ukraińcy, Francuzi, Czesi oraz Włosi; tych ostatnich było najmniej, bo tylko ośmioro. Podany stan narodowościowy z określonego miesiąca i roku był zmienny, a dowodzi tego, chociaż jedynie w oparciu o szacunek, liczba osadzonych Włochów w obozie na zachodnim obrzeżu naszego miasta; w rejonie leśnym, nazywanym tyllińskim.

Otoczenie obozu. W czasie II wojny światowej, podobnie jak i przedtem, na południe od budynku dworca kolejowego znajdował się przejazd przez tory kolejowe; to dróżka pniowiecka, która wpadała w las i prowadziła dalej w stronę Pniowca. W niewielkiej odległości od wspomnianego przejazdu, po prawej stronie dróżki, postawiono w leśnym otoczeniu sześć baraków na murowanych fundamentach; jeden z nich był w całości murowany. W nim znajdowała się administracja obozu, kuchnia, prosto urządzona łaźnia oraz kaplica. Nie wiemy nic o tym, aby całość była otoczona siatką drucianą. Pewnym jest, że nie było żadnej straży obozowej. Nie jest znany wewnętrzny regulamin obozu, jednak można przyjąć, że byli ustanowieni blokowi, którzy niekoniecznie musieli się wywodzić z grupy robotników obozowych, a wykonywali związane z tą funkcją czynności; nadzór, liczenie robotników, raportowanie, wyprowadzenie ich do miejsc pracy itp. Osadzonym nie wolno było kontaktować się z pozaobozową ludnością, ale w kuchni pracowały miejscowe kobiety. Nie zdołano ustalić czy obóz stanowił jednostkę autonomiczną, czy też miał status podobozu.

Pięć baraków było przeznaczonych dla robotników. Według przekazów ich liczbę, gdy maszerowali do pracy, szacowano w granicach 40. do 50. Zdecydowanie obstaje się przy tym, że osadzonymi byli Włosi, co najmniej w większości. Gdy robotnicy zdążali rankiem do pracy albo wracali, dzieciarnia śpiewała piosenkę w języku włoskim, której słów, jak dzisiaj mówią, nie rozumieli. Wiadomość o tym jakiej narodowości byli osadzeni mogła pochodzić od miejscowych kobiet, które pracowały w obozowej kuchni, jak i ze źródeł konspiracyjnych.

Administrator obozu mieszkał w Bytomiu. Nie zachowało się w pamięci, aby nosił jakiś wojskowy uniform, a zaś jego córka w okresie wakacji przebywała w naszym mieście i przyjaźniła się z dziewczynami w jej wieku. Można sądzić, że nadzór nad obozem spoczywał na miejscowej czteroosobowej placówce żandarmerii, lecz były zapewnie jeszcze jakieś inne skoordynowane formy nadzoru.

Co się zachowało z obozu po wojnie. Po wyzwoleniu naszego miasta można było w barakach zobaczyć zachowane, lecz już niekompletne, ich wyposażenie. W kuchni znajdowały się duże kotły warzelne, a w łaźni proste, zawieszone pod sufitem natryski i wielki bałagan we wszystkich pomieszczeniach.

Po wyzwoleniu do obozowych baraków, wprowadziły się ubogie rodziny z Polski Centralnej, a może i kresowiacy, bo i tacy tutaj dotarli, lecz nie wszyscy z nich zasiedlili się na stałe. Ich dzieci w wieku szkolnym uczęszczały z nami do szkoły. Naszym kolegą klasowym był chłopak o przezwisku Junak. Zamieszkała tam również rodzina wyznania ewangelickiego, o nazwisku Lyndnel, z trójką dziewczynek. Należeli do tarnogórskiego zboru ewangelickiego.

Kaplica. Przekaz o obozowej kaplicy pochodzi od osoby, która wraz ze swoim starszym bratem i ojcem była w tej kaplicy. Mieszkali w bliskości kolejowego dworca, a więc w niewielkim oddaleniu od obozu. Wykorzystano jakieś letnie przed lub po południe na spacer do lasu i udało się wejść do kaplicy; osoba, która jest źródłem informacji o obozowej kaplicy, pamięta ją z własnego doświadczenia.

Jeśli w obozie znajdowała się duża grupa Włochów, a nie wykluczone, że i Polaków, zaś ich udział w nabożeństwach katolickich w parafialnym kościele był zakazany, to przekaz o kaplicy można przyjąć jako pewny.

Dzisiaj trudno byłoby odnaleść ślady po obozowych budynkach. Z doświadczenia wiemy, że w powojennej rzeczywistości brak gospodarza konkretnego obiektu prowadził do jego ruiny.

dworzec

Za tym dworcem kolejowym, w okresie wcielenia Górnego Śląska do III Rzeszy niemieckiej, urządzono obóz pracy przymusowej, który otoczony był lasem. Fot. własne.

Praca osadzonych w obozie. Budowę linii kolejowej Tarnowskie Góry-Żyglin-Poręba rozpoczęto w okresie międzywojnia. Prace ziemne prowadzono już jesienią 1938 roku. Lecz ówczesny projekt nie przewidywał budowy odgałęzienia od tej linii do dworca Miasteczka Śląskiego. Wojna przerwała budowę. Została ona ponownie podjęta w m-cu październiku 1941 roku, już z uwzględnieniem budowy posterunku odgałęźnego Gosek. Wydaje się być uzasadnionym pogląd, że dla robót kolejowych założono przy Miasteczku obóz pracy przymusowej.

Mało ryzykownym będzie przyjęcie, że obóz mógł być już urządzony na początku 1941 roku, ponieważ osadzeni mogli już wtedy być zatrudnieni przy budowie trzeciego toru Tarnowskie Góry-Miasteczko-Kalety, co zrealizowano w latach 1941/42. Prowadzono jednocześnie roboty ziemne i nasyp pod czwarty tor kolejowy, jak i poszerzenie wiaduktu w kierunku zachodnim; czego ślady zachowały się do dzisiaj. Robotnicy pracowali z pewnością przy budowie połączenia kolejowego Tarnowskie Góry - Poręba i odgałęzieniu posterunku o nazwie Gosek do miasteczka Georgenberg, który został oddany do użytku 8 lutego 1943 roku.

Likwidacja obozu. Nie zachowały się żadne przekazy o czasie i sposobie likwidacji obozu. Miało jednak miejsce wydarzenie, które można łączyć z jego ewakuacją.

Według zapisu ks. prob. F. Wilhelma wojska sowieckie wkroczyły do Miasteczka Śląskiego 19 stycznia około godziny 19:30, była to sobota.Trudno powątpiewać w prawdziwość zapisu proboszcza, skoro był naocznym świadkiem tego wydarzenia. Jednak w poważnym opracowaniu tej tematyki, w którym podano mnóstwo różnych informacji z Górnego Śląska tego czasu, wskazano datę 22 stycznia 1945 r. jako dzień wyzwolenia Miasteczka Śląskiego, co wydaje się w kontekście z pisemną relacją ks. proboszcza datą wątpliwą; dnia 23 stycznia zostały zajęte Tarnowskie-Góry; zmagania o zdobycie tego miasta trwały kilka dni.

Obozowi uciekinierzy. Późnym po południem, w dniu wkroczenia wojsk sowieckich do Miasteczka, do jednej z leśniczówek na tzw. Kolybce otoczonej lasem, położonej w znacznej odległości od miejskich zabudowań, podeszło dwóch mężczyzn, którzy przystanęli przy wejściowej furcie. Pies głośnym i gwałtownym ujadaniem zaalarmował mieszkańców leśniczówki o obcych. Z domu wyszła żona leśniczego i zobaczyła dwóch zaniedbanych mężczyzn, ubranych w znoszone niemieckie mundury, posługiwali się słabą niemczyzną. Gospodyni zrozumiała, że obydwaj są Włochami, a teraz wracają do Italii i prosili, aby im pokazać drogę, którą dojdą do ojczystego domu.

Żona leśniczego dała im wyraźnie do zrozumienia, że w niedalekim Żyglinku i Żyglinie były już sowieckie zwiady wojskowe i można się spodziewać w każdej chwili wejścia ich wojsk do tych miejscowości i Miasteczka, co może być dla nich niebezpieczne. Zresztą podczas prowadzonej rozmowy słyszano wystrzały karabinowe. Gospodyni odradzała im pójścia dalej, a nawet zaproponowała im skrytkę w lesie, odmówili i poszli ku swemu przeznaczeniu. W następnym dniu, gdy zbierano padłych żołnierzy i nie tylko, podniesiono i tych dwoje rozstrzelanych przy krzyżu Penkatego (Pękatego), na rozstaju dróg ulicy Woźnickiej i Hutniczej.

krrzyż

Miejsce przy krzyżu przydrożnym, obok którego rozstrzelano dwóch obozowych robotników z Italii. Pochowani zostali na miejscowym parafialnym cmentarzu,we wspólnym grobie dla padłych dwóch niemieckich żołnierzy, a zatem w tym wspólnym grobie spoczywają cztery osoby.

Na podstawie opisanego wydarzenia można sądzić, że z obozu na obrzeżu naszego miasta mogły mieć miejsce ucieczki szczegółnie pod koniec wojny, gdy zaplanowana ewakuacja powodowała u osadzonych w obozie niepewność, co do ich przyszłości.

Kobiecy obóz pracy przymusowej. Do obozu należała również grupa kobiet. W zdecydowanej większości były to Ukrainki, zatrudnione w miejscowej cegielni i w tamtejszych budynkach zakwaterowane. Były tam także Polki. Niektóre z nich przydzielano do pomocy rodzinom wielodzietnym, a takich nie brakowało. W jednej z bliskich nam rodzin w tym charakterze pracowała Polka, Wanda z Warszawy.

W 1943 roku w kobiecym obozie urodziła się dwójka dzieci; jedno z nich to dziewczynka, płci drugiego nie zdołano ustalić. Matka dziewczynki podczas pracy uległa śmiertelnemu wypadkowi. Wówczas jej dzieckiem zaopiekowała się rodzina W. i A., Nowakowskich, którzy posiadali już starszego syna E. Byli właścicielami nieruchomości położonej przy ulicy Dworcowej. Rodzina Nowakowskich. została w 1945 roku wywłaszczona podobnie jak i wielu innych mieszkańców, a powodem była przyznana im niemiecka lista z wyższą grupą narodowościową; Deutsche Volksliste (DVL).

Źródła: W. Knobelsdorf. Ludność. w: Tarnowskie Góry. Zarys rozwoju powiatu. Opr. H.Rechowicz; Z. Woźniczka. Skutki wkroczenia Armii Czerwonej i działalności NKWD w 1945 r.; A.Dziurok. Narodowa identyfikacja. w: Województwo Śląskie 1945-1950, pod red. A.Dziuroka i R.Kaczmarka. K-ce 2007; P. Nadolski. K.Soida. H.Dąbrowski. E.Wieczorek. Węzeł Kolejowy Tarnowskie Góry. Rybnik „BETEZDA” 2007; AP Katowice; A.p. w Miasteczku Śląskim; R. Kaczmarek. Górny Śląsk podczas II wojny światowej. UŚ K-ce 2006; R. Kaczmarek. Tarnowskie Góry podczas II wojny Światowej. W Historia Tarnowskich Gór, red. J. Drabina. Tarn-Góry 2000; Źródło osobowe z zastrzeżoną anonimowością.

Przekazy i wspomnienia:

Alfons Respondek. Jan Report. Dionizy Report. Janek Hajduk. Karol Hajduk. Barbara Brolowa. Edward Konieczny. Józef Kaczmarczyk.

 



Autor artykułu : Leonard




© Copyright Leonard Hajduk

Design www.bambynek.com